Katarzyna Kownacka / PAP Lifestyle | 29.12.2014

Muzyka to dla nich bardzo ciężka praca

Młodzi, zdolni, niewyspani potrafią zagrać nawet Abbę
[fot: East News]

Mówią o sobie, że są oldskulowi, grają hardrockowo, a w trasie słuchają disco. Wokalista zespołu Trzynasta w samo południe Pocheć i basista grupy Katz twierdzą, że muzyka to ciężka praca.

Hell Yeah - to tytuł waszej nowej płyty, która brzmi jak stary rock z lat 70. w nowoczesnym wydaniu. Tak wam w duszach gra?

Pocheć i Katz: Jak najbardziej, takie właśnie było nasze zamierzenie i cieszymy się, że to słychać.

A czemu chcieliście brzmieć tak oldskulowo?

Dlatego, że kochamy taką muzykę i sami jesteśmy oldskulowi - jeśli chodzi o charaktery, image, muzykę i naszą miłość do niej. Poza tym takie też mieliśmy inspiracje. Jak się raz usłyszało AC/DC i ma się rockowe zacięcie, to ciężko robić potem inną muzykę, niż hard rock.

A jednak robiliście inną muzykę, w programie X Factor.

Mimo wszystko jednak staraliśmy się przemycić w nim dużo swojego, ostrego brzmienia. Udało się choćby przy Gimmie, gimmie Abby czy w lirycznej, eterycznej balladzie Ordinary love U2, której dodaliśmy pazura. W programie siłą rzeczy mieliśmy mniej czasu i mniej utworów, by zaprezentować się w całym naszym brzmieniu, położyć nacisk na ostrość i hardrockowość. Ale płyta, która właśnie się ukazała, pokazuje nas w całej krasie.

W programie narzucano wam tematy kolejnego odcinka. Klęliście pod nosem, że musicie grać np. lata 80., do których chyba wam daleko, czy współczesną muzykę?

Dla nas to było przede wszystkim ciekawe doświadczenie, bo mogliśmy przepuścić utwory z różnych epok i nurtów muzycznych przez nasz, hardrockowy filtr. To była świetna zabawa i wyzwanie. Było fajnie tym bardziej, że jesteśmy osłuchani z różną muzyką. Nie słuchamy tylko rockowizny, bo nie moglibyśmy rozwijać się muzycznie i bylibyśmy ukierunkowani tylko w jedną stronę. Nie mielibyśmy takiej muzycznej wyobraźni.

W samochodzie często słuchacie disco i popu

To prawda, ale od razu trzeba zaznaczyć, że jest to disco z lat 80. właśnie. Ewentualnie wczesne lata 90., takie jak Sabrina i jej Boys, boys, boys.

Czemu akurat to sobie puszczacie?

Bo to jest odstresowujące. Jak jedziemy w busie i chcemy wyluzować się przed koncertem, to hity disco nadają się do tego doskonale! Nie ma lepszego sposobu, żeby odpocząć trochę od naszego brzmienia i naszych gitar. Po tym pojawia się świeżość w głowie i człowiek ma więcej ochoty do grania rokowizny.

Poza tym na naszej płycie disco też jest obecne, mamy nadzieję, że będzie to słychać. Staraliśmy się, żeby nasza muzyka zachęcała, jeśli nie do tańca, to do tupania nogą.

Nie oberwało się wam od rockowego, hermetycznego i wrażliwego na komercję środowiska za udział w komercyjnym programie telewizyjnym?

Obawialiśmy się tego. Spotkaliśmy się jednak z bardzo pochlebnymi opiniami na nasz temat. Wielu naszych znajomych przekonało się, że w telewizji można zagrać coś po swojemu i nie trzeba robić z siebie kogoś, kim się nie jest. Od początku, gdy poszliśmy do tego programu było jasne, że jesteśmy rockowym bandem, który gra wesołe, rockowe numery.

Druga rzecz, że nie lubimy stagnacji, a mamy wrażenie, że środowisko rockowe samo się trochę zamknęło twierdząc, że nie ma w telewizji miejsca na rockową muzę. Nasza obecność w programie i to, że doszliśmy w nim daleko oznacza jednak, że ludziom się to podobało.

Na scenie jesteście od 2009 roku, występowaliście tu i tam. Czy - po doświadczeniu z X Factorem - jesteście zdania, że trzeba jednak wepchnąć się do takiego programu, żeby zaistnieć w masowej świadomości?

Może i są jakieś inne. Próbowaliśmy różnych i żadna nie okazała się tak skuteczna, jak ta. Mamy generalnie założenie, że wchodzimy z buta przez każde drzwi. A jak nie wpuszczają nas drzwiami, to wchodzimy oknem. Takie było też założenie przy decyzji o pójściu do X Factora.

To był też test - na to, czy my jesteśmy gotowi, żeby z takim masowym odbiorcą sobie poradzić i czy ludzie gotowi są na to, co chcemy im pokazać. Eksperyment wyszedł chyba dobrze - czego najlepszym dowodem jest wydana właśnie płyta, to, że pojawiamy się na różnych ciekawych imprezach...

....na różnych radiowych listach przebojów.

To też nas bardzo cieszy. Jeśli ludzie na nas głosują, to doceniają to, co robimy. Cieszy nas też, że głosowali na nas już w X Factorze, a tam jest to o tyle trudne, że trzeba zainwestować nie tylko swój czas, ale i pieniądze. Znajomi już pewnie zastawili nerki, żeby wyjść z długów (śmiech).

Świat rockowej muzyki to dziś ciężka muzyka, czy wciąż słynne sex, drugs & rock&roll?

Śmiejemy się, że jesteśmy najmniej rock'n'rollowym rockowym zespołem na świecie, bo ostre imprezy i inne stany świadomości nie są naszą mocną stroną. Szanujemy ludzi, którzy przychodzą nas słuchać na koncerty. Chcemy, by każdy kontakt z nami - koncert, wywiad - był stuprocentowy.

Dlatego w naszym przypadku nie jest to sex, drugs & rock'n'roll, a raczej po prostu rock'n'roll. Oczywiście - od czasu do czasu jakiś seks i jakiś alkohol się zdarza (śmiech). A poważnie - muzyka chyba jednak zawsze była ciężką pracą. Stereotyp o tym, że muzycy to straszne nierobusy, które po pół godzinie grania zgarniają kupę pieniędzy, a potem - za przeproszeniem - uprawiają seks z każdą panienką jest krzywdzący, nawet dla tych wielkich. Każdy album, trasa, koncert to - prócz wielkiej przyjemności i satysfakcji - również ciężka, wielotygodniowa praca.

Posłuchaj utworu Hel Yeah:

Ulubieńcy nastolatek i ich ojców, łamacze serc, wielkomiejskie wieśniaki - to podobno o was?

(Śmiech) Tak, to my! Sami o sobie to powiedzieliśmy i nadal się pod tym podpisujemy. Ostatnio dodaliśmy do tego jeszcze: młodzi, zdolni, niewyspani. Ciągle w pędzie i podróży. Ta cała fraza naprawdę dobrze nas opisuje. Faktycznie tak jest, że na nasze koncerty przychodzą starsi i młodsi, ojcowie z dziećmi i odwrotnie. Nasz znajomy powiedział nam np. kiedyś, że jego syn lubi nas za to, że wyglądamy jak przerysowane postacie z komiksu. Przyciągamy na koncerty trzy pokolenia - był jeden taki koncert, gdzie byli prababcia, babcia, tato i dziecko.

Ale babcie były na nim w ochraniaczach na uszy?

Nie! Ale siedziały w dalszych rzędach (śmiech). To była impreza Dni Sanoka i odbywała się w skansenie, co samo w sobie było ciekawe.

A to prawda, że grywaliście też na bankietach i weselach?

Hmm Nasz perkusista Bandaż, poza tym, że jest muzykiem rockowym i gra z nami w hardrockowym składzie, pracuje też w zawodzie jako muzyk sesyjny np. na tego typu imprezach. Nam też się kiedyś zdarzyło jedno wesele - co prawda znajomego, ale jednak tam zagraliśmy. I uwaga - byliśmy wtedy w garniturach! Ale wciąż nieuczesani.

Czytałam, że jest wśród was kierowca rajdowy, student chemii, dentysta. To prawda?

Póki co aspirujemy do tych zawodów, bo ciągle studiujemy - stomatologię, muzykologię, matematykę stosowaną. Kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę z muzyką, to byliśmy jeszcze licealnymi uczniakami. Mieliśmy po prostu straszną chętkę na rock'n'rolla.

Wyglądacie nieco poważniej - z tymi ćwiekami i brodami.

Dziękuję! To znaczy, że jestem poważnym człowiekiem i można mi zaufać. Chyba będę startować w wyborach! Z hasłem: głosuj na brodę Pochecia (śmiech).

Masz jeszcze kilka dni, może dostaniesz jakąś wilczą kartę i zgłosisz na jakąś listę.

Nie, lokalne wybory mnie nie interesują. Trzeba od razu iść w wielką politykę. Na europarlament już za późno, poczekam więc na wybory parlamentarne. Chyba nadawałbym się na polityka - mam cięty język, niewyparzoną gębę.

A z której partii chciałbyś?

Absolutnie wszystko mi jedno. Przecież i tak chodzi o pieniądze, nie o to, z której partii się po nie idzie.

Studiów dużo Wam jeszcze zostało?

Różnie - między dwa a cztery lata. Młody, czyli nasz gitarzysta, stwierdził na przykład w tym roku, że on już nie chce być elektronikiem - mimo że był na trzecim roku. Zrezygnował i przeniósł się na matematykę stosowaną. Bandażowi z kolei zostały już tylko studia drugiego stopnia, więc za dwa lata będzie magistrem sztuki.

Jak młodzi idą w karierę muzyczną, to ze studiów wychodzą nici.

Nieprawda! Ewa Farna już chyba skończyła prawo. Albo przynajmniej ostro je studiowała. My w każdym razie się staramy, za co dziękujemy naszym wykładowcom - że sobie tak pozwolimy na taką prywatę. Bywa oczywiście ciężko - np. w trzy dni trzeba napisać 16 kolokwiów albo w ciągu 4 godzin w laboratorium przerobić to, co zazwyczaj robi się trzy razy dłużej. A ciągle się udaje.

Trzynasta w Samo Południe
Zespół istnieje od 2009 roku. Zespół tworzą: wokalista i gitarzysta Pocheć; gitarzysta Młody; grający na harmonijce Krootky; basista Katz oraz perkusista Bandaż. Członkowie zespołu poznali się w liceum. Wzięli udział w programie X Factor.
Czytaj więcej w Platine.pl
Tam spędzisz Sylwestra w europejskim stylu
We Wrocławiu w ostatnią noc roku zaśpiewa kilkanaście gwiazd z Polski i zagranicy.
Gratka dla kolekcjonerów. NBP wyemituje monety z Ciechowskim
10-złotowe monety zostaną wydane w dwóch wersjach - okrągłej i kwadratowej, nawiązującej do okładki płyty muzyka.
Znany tenor zaczynał w Tesco
Paul Potts zdobył sławę dopiero na krótko przed czterdziestką.
Niecodzienny koncert. Na salę wpuszczali ze śpiworami
Muzyczny eksperyment ma zostać powtórzony w niedługiej przyszłości.

Katarzyna Kownacka / PAP Lifestyle | 29.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie