/ PAP Lifestyle | 13.01.2015

Ta moda napędza handel w delikatesach

Moda na gotowanie napędza handel w delikatesach
[fot: Tempura/iStockphoto]

Takie zjawisko można zaobserwować w Portugalii. Najwięcej sklepików z rarytasami powstaje w dużych aglomeracjach miejskich, takich jak Lizbona, Porto i Coimbra. Obok regionalnych produktów, takich jak chleb z Mafry, drobiowa kiełbasa z Bragancy, czy wędliny z Lamego, można w nich dostać rzadkie na portugalskim rynku składniki na wyszukane potrawy.

Według Paulo Viegasa, współwłaściciel lizbońskiego sklepu A Loja dos Cozinheiros, rosnące zainteresowanie wyspecjalizowaną ofertą gastronomiczną wynika z widocznej wśród mieszkańców Portugalii tendencji do samodzielnego gotowania w domach. Portugalczycy robią to chętniej dzięki programom gastronomicznym.

- Coraz więcej osób, szczególnie młodych mieszkańców dużych miast chce naśladować mistrzów kuchni prezentujących swoje umiejętności w programach telewizyjnych. Często więc organizują oni dla członków swoich rodzin i przyjaciół wykwintne przyjęcia przy użyciu profesjonalnego sprzętu - powiedział Viegas.

W coraz liczniejszych sklepach z rarytasami kulinarnymi można nabyć m.in. ślimaki, dzikie szparagi czy węgorze. W dużych miastach coraz łatwiej też dostać kacze i gęsie jaja, choć nie są one najtańsze. O ile sześciosztukowe opakowanie pierwszych kosztuje średnio 3,5 euro, o tyle za drugie trzeba zapłacić 6 euro. Wśród oryginalnych deserów dobrze sprzedają się świeże truskawki w doniczkach, dżemy z dyni, a także suszone owoce w kawałkach, głównie kiwi, brzoskwinia, mango i ananas.

Wśród rzadkich w stolicy, często poszukiwanych produktów, są również regionalne wyroby wędliniarskie, szczególnie z północnej części kraju, takie jak drobiowe kiełbasy, szynka z Miranda do Douro, czy przypominający salceson butelo.

Przykładem sklepu oferującego oryginalne produkty spożywcze z Tras-os-Montes, północno-wschodniego regionu Portugalii, jest stołeczna placówka Banca de Pau. Obiekt należący do dwóch przedsiębiorców z Mirandeli ruszył w grudniu w sąsiedztwie stołecznego Muzeum Fado.

Aby nadać sklepowi rustykalny wygląd, charakterystyczny dla sklepów z tego rolniczego regionu, wszystkie regały są drewniane. Eksponowane są na nich m.in. wina, oliwa z oliwek, suszone owoce, a także sery i wędliny typowe dla Tras-os-Montes.

- Pierwotnie nasza placówka miała oferować mieszkającym w stolicy osobom z Tras-os-Montes to, co trudno znaleźć w Lizbonie. Już po kilku dniach okazało się, że zaglądają do nas konsumenci z różnych stron kraju - wyjaśnił współwłaściciel sklepu Joao Lopes.

Czytaj w Platine.pl
Crowdfunding to szansa dla pisarzy? Zbiórka na książkę łódzkich twórców
Fotografik Maciej Rawluk i poeta Bogusław Bujała przygotowali projekt będący połączeniem słowa i obrazu.
Kasyno milionera na skraju bankructwa
Według statystyk ten biznes przynosi blisko o połowę mniejsze dochody niż w 2006 roku.
Ta whisky dojrzewała 50 lat. 3 butelki w Polsce
Powoli dojrzewała w dębowych beczkach po bourbonie, dobrze zamknięta i strzeżona jak najcenniejszy skarb.

/ PAP Lifestyle | 13.01.2015

Udostępnij

Najnowsze galerie