/ PAP Lifestyle | 23.12.2014

Tak wyglądają święta u magnatów w Kozłówce

Tak wyglądają święta u magnatów w Kozłówce
[fot: Janmad/CC BY-SA 3.0/Wikimedia]

Wspólnie, razem ze służbą i robotnikami folwarcznymi, obchodzili na początku ubiegłego wieku Święta Bożego Narodzenia członkowie magnackiego rodu Zamoyskich w swojej posiadłości w Kozłówce na Lubelszczyźnie.

Barwny opis Świąt Bożego Narodzenia z lat 20. ubiegłego wieku zachował się we wspomnieniach Antoniego Beliny Brzozowskiego, brata Jadwigi z Brzozowskich Zamoyskiej, ostatniej właścicielki Kozłówki, który był wtedy młodym chłopcem. Pisał on, że święta były celebrowane z całą tradycją. W Wigilię wszyscy ubrani świątecznie oczekiwali przybycia kolędników, by następnie przejść do pałacowego teatru gdzie sala była dosłownie wypchana całą służbą domową i folwarczną.

Przy stołach zastawionych jedzeniem, w atmosferze nadzwyczaj rodzinnej wystawiano na podium szopkę graną częściowo przez nas, a częściowo przez dzieci i dorosłych z folwarku. Tego dnia kolację wigilijną podawano o ósmej wieczorem. Stół aż uginał się od świątecznych potraw.

Świeczniki rzucały ciepłe światło na biały obrus, srebro i kryształy. Po tradycyjnym dzieleniu się opłatkiem w małym salonie goście przechodzili do jadalnego, gdzie służba domowa w świątecznych ubraniach podawała potrawy, od zupy grzybowej począwszy, poprzez różnego rodzaju ryby, sałaty, kończąc na kompotach, kutii i tych okropnych kluskach z makiem - czytamy we wspomnieniach.

Ceremonia trwała do późnego wieczora. Była choinka tonąca w glorii łańcuchów, świecidełek i świec, śpiewano kolędy, gościom i domownikom rozdawano prezenty w kolorowych opakowaniach.

Około jedenastej wieczorem od zasypanego śniegiem tarasu ogrodowego przychodziły dzieci z folwarku czy wsi. Drzwi otwierano i Ciocia Marynka w asyście gości rozdawała cukierki i ciasteczka. Osobno w stołowym obydwoje wujostwo rozdawali prezenty służbie domowej i ich rodzinom. O dwunastej w nocy wszyscy szli do kaplicy na pasterkę. Ksiądz z Kamionki celebrował mszę świętą, a organista wygrywał z całą mocą kolędy, wtórując śpiewom - wspominał Belina Brzozowski.

U Zamoyskich na święta każdy dostawał prezent, wszyscy byli traktowani jak rodzina - podkreśliła Monika Januszek-Surdacka z Muzeum Zamoyskich w Kozłówce

Ze wspomnień i dokumentów, które się zachowały, listów, rachunków, sposobu wynagradzania służby, obdarowywania prezentami wynika, że był wzajemny szacunek między tymi, którzy podają do stołu, a tymi, którzy przy nim siedzą, te sfery się przenikały - powiedziała.

Okropne - według Antka Beliny Brzozowskiego - kluski z makiem, przedwojenny przepis nakazywał robić w następujący sposób: pół kilograma maku sparzyć wrzątkiem, a następnie potrzymać w wodzie przez 12 godzin. Namoczony mak dwukrotnie przepuścić przez maszynkę, a następnie utrzeć z jedną szklanką miodu. Do masy dodać jedną szklankę słodkiej śmietanki, rodzynki i kilka utłuczonych migdałów. Masę makową połączyć z ugotowanymi wcześniej kluskami, zaś całość - dać na chłód. Potrawa jest najsmaczniejsza, kiedy jest serwowana po wyleżakowaniu w piwniczce.

Dziś można ją schować do lodówki - zachęca Januszek-Surdacka.

Czytaj więcej w Platine.pl
Zamek jak z disneyowskiej bajki. Perła Opolszczyzny
Budowla ma 365 pomieszczeń oraz 99 wież i wieżyczek, co przeliczono raz jeszcze podczas niedawnego remontu dachu.

/ PAP Lifestyle | 23.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie