/ PAP Lifestyle | 22.12.2014

We Włoszech prezenty przynosi czarownica

We Włoszech prezenty przynosi czarownica
[fot: PAP/EPA]

Świąteczne bazarki, choinki udekorowane ręcznie robionymi ozdobami, dwa rodzaje szopki, Babbo Natale oraz wkładająca prezenty do skarpet... czarownica. Jak Boże Narodzenie obchodzi się we Włoszech opowiada mieszkająca tam Anna Traczewska.

- W okresie przedświątecznym wielką popularnością cieszą się Mercatini di Natale, czyli bazarki bożonarodzeniowe. Do miasteczek, gdzie pełno jest straganów, organizowane są wycieczki autokarowe. Dominuje sprzedaż pieczonych kasztanów i wina brulc - mówi Anna Traczewska, która we Włoszech mieszka od 15 lat.

Jeśli chodzi o choinkę, to we Włoszech jest dokładna data jej ubierania - ósmego grudnia - i rozbierania - w święto Trzech Króli, czyli szóstego stycznia. Jak Włosi dekorują świąteczne drzewko? - Zazwyczaj klasycznymi bombkami lub dekoracjami własnej roboty - niekiedy przekazywanymi nawet z 'dziada pradziada'. Jest też zwyczaj, że co roku kupuje się jedną nową bombkę. Jak przystało na kraj znany z mody, drzewka też mają swoją coroczną kolekcję - modne bywały ozdoby ze słomki, jednokolorowe bombki czy plasterki suszonej pomarańczy z pałeczkami cynamonu - wylicza Traczewska.

Co ciekawe, Włosi mają dwa rodzaje szopki. - Nativita złożona jest ze świętej rodziny, ewentualnie żłóbka, osiołka i krowy, zaś w skład Presepe wchodzą wszystkie możliwe postaci. Twórcą pierwszej szopki jest Św. Franciszek z Asyżu. Co ciekawe papież Jan Paweł II jako pierwszy wprowadził coroczne ustawienie szopki na placu Św. Piotra w Watykanie. Figurki do szopki są zrobione z różnych materiałów - nawet z makaronu. Do tego w małych miasteczkach organizowane są wystawy szopek z całego świata. 'Gwiazdą wieczoru' jest zazwyczaj ta wykuta w bryle lodowej - dodaje mieszkanka Włoch.

We Włoszech w szczególny sposób obchodzi się pierwszy dzień świąt. Na uroczysty obiad Włosi często wybierają się do restauracji. - Na każdym świątecznym stole znajduje się sałatka z owoców morza, baccala, czyli dorsz wg tradycyjnej receptury, krewetki, homary, makaron okraszony grzybami oraz grillowane bądź pieczone warzywa. Oczywiście nigdy nie może zabraknąć pomidorów, czerwonej sałaty radicchio i oliwek na różne sposoby. Jako rarytas jest też trufla czarna lub biała. W Boże Narodzenie podstawą są 'cappelletti in brodo' podobne do polskich uszek, tyle że nie w barszczu, a w rosole. Na stole znajdziemy też polentę - rodzaj mamałygi z mąki kukurydzianej - wylicza Traczewska.

Ponadto mieszkańcy Włoch mają słabość do słodkości i już miesiąc wcześniej w całym kraju w sprzedaży pojawiają się dwa typowo świąteczne ciasta - panettone i pandoro. - Cały rok ich nie ma, więc jak pojawią się w listopadzie, to znikają z końcem roku. Nie ma też świąt bez torrone, czyli orzechów zatopionych w miodowej masie. Klasyką świątecznego stołu są cantucci - ciasteczka z migdałami, które podaje się z Vin Santo, w którym się je macza - opisuje mieszkanka Włoch.

Jak się okazuje, Włosi mają sposób na świąteczne przejedzenie. - Około godziny 15 w pierwszy dzień świąt Włosi wybierają się na obowiązkowy spacer. W tym czasie w mieście zaczynają się atrakcje. Presepe vivente, czyli żywą szopkę w swoim miasteczku organizuje co dziesiąty burmistrz. Kiedy zapada zmrok miasteczka zamieniają się w Betlejem z czasów Heroda. Wchodzi się w epokę imperium rzymskiego i przy płonących pochodniach ogląda się zakamarki i atrakcje. Inną popołudniową świąteczną atrakcją jest miasteczko Świętego Mikołaja, gdzie można obejrzeć dom tego sympatycznego staruszka - zachęca Traczewska.

Włoskie dzieci również wierzą w Świętego Mikołaja. - Nazywają go Babbo Natale. Szóstego grudnia nie świętuje się mikołajek, natomiast małe upominki ósmego grudnia przynosi Madonna, kiedy to głównie dziadkowie obdarowują swoje wnuki - mówi Polka mieszkająca we Włoszech.

- Okres Bożego Narodzenia kończy się w dzień Trzech Króli, który we Włoszech nazywa się Epifania. Tradycja nakazuje, aby w wieczór poprzedzający to święto wywiesić specjalne skarpety. Wieszane są głównie na kominku lub w oknie, aby Befana, czyli czarownica przyniosła dzieciom masę słodyczy i cukierków. Oczywiście tym niegrzecznym przynosi czarny węgiel - kwituje Traczewska.

Czytaj więcej w Platine.pl
Boże Narodzenie na Florydzie - bez Wigilii, za to z konkursami
Ważnym elementem świąt w Stanach są ozdoby bożonarodzeniowe.
Na święta - tylko królewskie ciasto z Portugalii
O ile w handlu nowoczesnym można nabyć je za średnio 9 euro, o tyle w cukierniach jego wartość potrafi dochodzić do 32 euro za kilogram.
Uwielbiamy czerwone bombki. Powód?
Święta w tym roku będą bardzo tradycyjne.

/ PAP Lifestyle | 22.12.2014

Udostępnij

Najnowsze galerie